Orkiestry dęte

Zgłoszenie do artykułu: Orkiestry dęte

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Niby nic, a tak to się zaczęło,

niby nic, zwyczajne pa, pa, pa,

jest w orkiestrach dętych jakaś siła,

bo to było tak:

Babka stała na balkonie,

dołem dziadek defilował,

ledwo go ujrzała,

nieomal zemdlała,

skrapiać trzeba było skronie.

Dziadek z miejsca zmylił nogę,

pojął, czas rozpocząć dzieło,

stanął pod balkonem,

huknął jej puzonem,

no i tak się to zaczęło.

Niby nic, a tak to się zaczęło,

niby nic, zwyczajne pa, pa, pa,

jest w orkiestrach dętych jakaś siła,

bo znów było tak:

Mama stała na balkonie,

dołem tatuś defilował,

ledwie go ujrzała,

nieomal zemdlała,

skrapiać trzeba było skronie.

Papcio z miejsca zmylił nogę,

poczuł, jak go coś natchnęło,

stanął pod balkonem,

huknął jej puzonem

i tak podjął dziadka dzieło.

Niby nic, a tak to się zaczęło,

niby nic, zwyczajne pa, pa, pa,

jest w orkiestrach dętych jakaś siła,

lecz ich dzisiaj brak.

Próżno bowiem na balkonie

czekam, by ktoś defilował,

żebym go ujrzała,

nieomal zemdlała,

by mi nacierano skronie.

Żeby z miejsca zmylił nogę,

tak jak tamtym się zdarzyło,

stanął pod balkonem,

huknął mi puzonem,

by mnie także się spełniło.[1], [2]