Pieśń o tumulcie toruńskim 1724 r.

Zgłoszenie do artykułu: Pieśń o tumulcie toruńskim 1724 r.

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Jezu łaskawy, chrześcijański Boże,

Wspomnij na Polskę, która już nie może,

Na święte kościoły,

Jak puste stodoły,

Spustoszały.

Wiele kościołów świętych odebrali,

Gdy heretycy sobie przywłaszczali

Klasztor w Toruniu.

A gdy u Panien uroczystość była,

W niedzielejszy dzień msza się odprawiła,

Gdy z procesyją szli,

Z uczciwością nieśli

Sakrament święty.

A heretyk zasię przy tej furcie stojąc

I kapelusza z głowy nie zdejmując,

Student przyskoczywszy,

Kapelusz zrzuciwszy,

Patrz, co jest!

A heretyk zasię sobie uważając,

Przed rodzicami swymi oskarżając,

Studenta złapali,

Do więzienia dali,

Choć nic nie winien.

A Jezuici instancyją wznoszą,

I za studentem heretyka proszą,

Aby wypuścili,

Więcej nie więzili

Studenta.

A studenci dwóch heretyków złapili,

I na szkoły swe tam ich zasadzili,

Dopotąd trzymali,

Pokąd nie puścili

Studenta.

A heretycy, gdy się zbuntowali,

I kamienice wszystkich obesłali,

Aby wychodzili,

Klasztor rujnowali

Jezuitów.

W około miasta bramy zamykali,

Ludzi polskich w miasto nie puszczali.

Krucyfiks zrąbali,

Szpadą przebijali

Obrazy święte.

Na środku miasta ogień założyli,

Najświętszej Panny obraz weń włożyli,

Krzyczeli wołali,

Nogami deptali,

Broń się Maryja!

Aż o dwunastej ledwie ugasili,

Do cymboryji jeszcze strzelać chcieli.

Ale uproszono,

W tem ich rozproszono,

Heretyków.

Żałosne mowy po mieście słychano,

Z prędką nowiną zaraz dowiedziano,

Gdy listy pisano,

Do Warszawy znać dano

Senatorom.

Gdy się zjechali tam polscy panowie,

Z żołnierzem wielkiem i senatorowie,

Dziesięcioro ich wzięto,

Ręce im ucięto,

Czteroma.

Jedenastego prezydenta wzięto,

I o piątej go na ratusie ścięto.

Innych zaś pobrali,

Drugich ćwiertowali,

Na teatronie.

Ręce na bramach przybijać ich chcieli,

Ale Polacy dozwolić nie chcieli,

By strachu nie było,

Po mieście straszyło,

Tak wiele ludzi.

Królowo polska, Najświętsza Maryja,

Śliczny kwiateczku, niebieska lilija,

Potłum heretyków,

A daj katolikom

Zwycięstwo.

By chwała Twoja zwyż Boga słynęła,

Najświętszej Pani nigdy nie ginęła.

A daj panom zgodę,

I w czyśćcu ochłodę

Lubomirskiemu.[1], [2]