Posłanie do braci

Zgłoszenie do artykułu: Posłanie do braci

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Z smutkiem, co rani i krwawi i boli,

z rytmem serdecznym, co na śmierć kołysze,

wygnańcy biedni... dzieci marnej doli,

ludzie bezdomni... Do was list ten piszę,

niech wam tam... wśród tej szarzyzny i zgrzytu

przyniesie radość słońca i... błękitu!

Umiłowani! Do was, których los

na chleb żebraczy w obcą rzucił ziemię

z stężałej bólem piersi leci głos...

na wasze serca paść chce, niby brzemię

najsłodszej ulgi – upaść wiosny tchnieniem –

zostać chce z wami tam – z waszem cierpieniem!

O, najmilejsi! Za jakie że winy

padło wam taki ogrom nieszczęść nieść,

w którym z rozpaczą liczy się godziny,

– a każda o was przyniesiona wieść,

nędzarze losu, dzieci marnej doli,

smutkiem uderza w nas – krwawi i boli!

Trzeba, by każdy dziś z was w sercu miał,

to słodkie, plenne w nadzieję orędzie:

– niech nikt nie liczy łez, co w rolę wsiał,

bowiem, kto siewcą był, ten zbierać będzie!

i choć pierś waszą targa boleść głucha, bracia!

Wy krzepcie i wzmacniajcie ducha!

Bowiem udręce waszej bliższy kres

niż wam się zdaje – bliższy słońca wschód-

– przeto się krzepcie i nie lejcie łez

i choć się w serce wżera ból i trud,

wy błogosławcie mu – boć jest orędzie,

– kto siewcą był, ten – zbierać będzie!

I cóż, że dzisiaj rozdzieliły nas

koleje zdarzeń i losów zawiłość –

Wszakże myślimy o was w wszelki czas,

zawsze nas wiąże jedna, wielka miłość: –

Polska! Więc przeczże upadać nam w bólu

nędznym zbieraczom... chwastu i kąkolu!

Drodzy! W Krakowie czas, jak bieżył... bieży, –

ta sama troska i smutek nas mroczy,

ten sam mknie hejnał z Mariackiej wieży,

Wisła jednako swoje fale toczy.

Rynek te same chowa w sobie czary,

jeno zadumał się coś... Wawel stary!

Z smutkiem, co rani i krwawi i boli,

z rytmem serdecznym, co na śmierć kołysze,

nędzarze losu, dzieci marnej doli,

ludzie bezdomni... do was list ten piszę,

niech wam tam wśród tej szarzyzny i zgrzytu

przyniesie radość słońca i – błękitu!

Choć ból się w samo wam dno duszy wwierca,

– siły! Wytrwania! Niech tam na obczyźnie

jedna myśl tylko koi wasze serca,

myśl: o Ojczyźnie!

Tą się wzmacniajcie... bowiem jest orędzie,

kto siewcą był – ten zbierać będzie![1], [2]