Róża, butelka i uścisk dłoni

Zgłoszenie do artykułu: Róża, butelka i uścisk dłoni

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Ta róża spadł wprost na bruk,

gdy jakiś nawiedzony tłuk

pod Pomnik Chwały niósł pęk róż.

Na nim spoczywał tłumu wzrok,

więc ja mój skierowałem krok

ku róży, którą spowił kurz.

Podniosłem ją ostrożnie i ruszyłem w kłus,

ozdobić chciałem jakiś łaskawy dla mnie biust.

Jedna z perwersji gorszych, jakie zna ten świat

to chować w domu taki piękny róży kwiat.

Pierwsza, którą mi zesłał traf,

z pogardą odwróciła twarz,

druga zaś uciekła raz-dwa,

krzycząc w głos: „Ratunku, to gwałt!”,

trzecia zdzieliła mnie przez łeb

swą parasolką (co za gest!),

a czwarta – to naprawdę szczyt –

poszła policji szukać w mig.

Bo nastał bardzo dziwny czas

i jesteś podejrzany drań,

chcąc różę nieznajomej dać –

świat upadł tak nisko, że strach.

Toteż swój odrzucony kwiat,

goryczy w ustach czując smak,

dałem policyjnemu psu –

ach, szkoda słów.

Butelka raz wypadła z rąk

opata pijanego w sztok –

już nie był w stanie zbawiać dusz –

w butelce był mszalnego litr

(najdostojniejsze spośród win),

uliczny ją spowijał kurz.

Podniosłem ją ostrożnie, nadziei pełen, że

życzliwe czyjeś gardło wspomoże przy niej mnie.

Jedna z perwersji gorszych, jakie zna ten świat

to chować w domu coś, co ma tak boski smak.

Pierwszy pokazał plecy mi,

zmierzywszy przedtem wzrokiem złym,

drugi burknął, że „Taki gbur

w domu niech se chla, a nie tu!”,

trzeci chciał wylać mi na łeb

calutkie wino (żart, że hej!),

a czwarty – to naprawdę szczyt –

poszedł policji szukać w mig.

Bo nastał bardzo dziwny czas

i jesteś podejrzany drań,

chcąc w szyję z nieznajomym dać –

świat upadł tak nisko, że strach.

Toteż najdostojniejsze z win

spłukało gardła kilku glin,

rozpili ten mszalnego litr –

skandal i wstyd.

Ten biedny uścisk dłoni dwóch

przy drodze leżał, bowiem spór

poróżnił kogoś właśnie tu.

Został tak w rowie, smutny ślad

przyjaźni, którą trafił szlag,

teraz miał poznać drogi kurz.

Podniosłem go ostrożnie i pomknąłem, by

wylewność męską ludziom okazać ile sił.

Jedna z perwersji gorszych, jakie zna ten świat

to chować w domu uścisk dłoni, choć to skarb.

Pierwszy mi zadrwił prosto w twarz,

bo rękawiczki czyste miał,

drugi – też świętoszek – w mą garść

wsunął franki (fałszywe) dwa,

trzeci, nieokrzesany wieprz,

w dłoń napluł mi i pognał precz,

a czwarty – to naprawdę szczyt –

poszedł policji szukać w mig.

Bo nastał bardzo dziwny czas

i jesteś podejrzany drań,

gdy dłoń podasz komuś ot, tak –

świat upadł tak nisko, że strach.

Toteż mój uścisk dłoni dwóch,

ofiara różnych podłych słów,

spogląda na ten pieski świat –

zza mamra krat.[1]

Bibliografia

1. 

Zespół Reprezentacyjny
Archiwum zespołu.

2. 

Kozłowska, Agnieszka
Wywiad Agnieszki Kozłowskiej z Markiem Karlsbadem (kierownikiem Zespołu Reprezentacyjnego) przeprowadzony 20 czerwca 2018.