Taka już ułańska dola

Zgłoszenie do artykułu: Taka już ułańska dola

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Nosił ci mnie konik gniady,

Nosił prędko, nie powoli.

Aż mnie zaniósł do niewoli,

Skąd uciekać nie dam rady.

Koniu mój – koniu mój,

W niewolęś mię poniósł!

Koniu mój – koniu mój,

W niewolęś mię poniósł!

Tak to było: późna pora,

Trza koniowi ulżyć w biegu,

Trza pomyśleć o noclegu.

Zaniósł ci mnie koń do dwora.

Koniu mój…

A we dworze tym panienka,

Oczy czarne, roześmiane,

Dwa buziaki, dwa rumiane

I usteczka jak wisienka.

Koniu mój…

Obróciła na mnie oczy,

Powiedziała słówko grzeczne,

Zaplątała w niebezpieczne

Więzy czarnych swych warkoczy.

Koniu mój…

Dziś uciekać nie dam rady,

Chociaż wiem, że tam w szwadronie,

Chłopcy śmieją się i konie,

Rotmistrz z gniewu chodzi blady.

Koniu mój…

Taka już ułańska dola,

Że gdy raz do dworu trafi,

To się wyrwać nie potrafi,

Każdy buziak dlań niewola.

Koniu mój…[1], [3]

Wariant 2

Strzałka

Nosił ci mnie konik gniady!

Nosił prędko nie powoli,

Aż mnie zaniósł do niewoli,

Skąd uciekać nie dam rady. –

Koniu mój! Koniu mój!

W niewolę mię poniósł!

Tak to było: późna pora

Trza koniowi ulżyć w biegu

Trza pomyśleć o noclegu...

Konik poniósł mnie do dwora.

Koniu mój...

A we dworze tym panienka,

Oczy czarne roześmiane,

Dwa buziaki, dwa rumiane

I usteczka jak wisienka.

Koniu mój...

Obróciła na mnie oczy,

Powiedziała słówko grzeczne

I wplątała w niebezpieczne

Więzy złotych swych warkoczy.

Koniu mój...

Dzisiaj ujść już nie dam rady,

Chociaż wiem, że tam w szwadronie

Chłopcy śmieją się i konie,

Żem ja ułan od parady.

Koniu mój...

Taka jest ułańska dola:

Gdy mu kto do serca trafi,

Już ujść nigdy nie potrafi,

Każdy całus dlań niewola.

Koniu mój...[2]