A tu jest Warszawa

Zgłoszenie do artykułu: A tu jest Warszawa

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Niedowiarki, czcze umysły

Pletą nam rozprawy,

/Że na lewym brzegu Wisły

Nie ma już Warszawy/bis

Że zdziczała, jak nie swoja,

Wszędy chwast i trawy,

Że „nec locus ubi Troja(1)”

Z tej dawnej Warszawy

Że o los biednego miasta

Pełni są obawy,

Że pleśnią i mchem porasta

Każden gmach Warszawy.

Ale byłem, sam, widziałem,

Choć tęskniejsza, łzawa,

/Choć nie taka, jak ją znałem,

Ale jest Warszawa!/bis

Wszędy ludno, wszędy tłumnie,

Aż oczom ciekawie,

/I król Zygmunt na kolumnie

Jak dawniej w Warszawie./bis

Nie zgnieciona do ostatka,

Nie Płock to, nie Mława,

Tym mniej Symbirsk albo Wiatka,

Zawsze to Warszawa!

Czy w powszedni dzień, czy w święta

Na ulicach wrzawa,

I choć biedna, choć ściśnięta,

Zawsze to Warszawa!

I choć strudzisz swoją stopę

Do znużenia prawie,

/Zawsze znajdziesz Europę,

Nie Chiny, w Warszawie./bis

Gdzie nie spojrzeć dziś na twarze,

Babuleńki żwawe,

/Staruszkowie gawędziarze

Na całą Warszawę;/bis

Krzepkiej młodzi grono liczne

Na każdej zabawie,

A kobiety takie śliczne,

Jak zawsze w Warszawie!

A poczciważ to natura:

Co krok taniec prawie,

A tak samo rżną mazura

Jak dawniej w Warszawie.

Nieraz słyszeć się zdarzyło:

Plotkarka, ciekawa –

/Lecz gdyby plotek nie było,

Byłażby Warszawa?/bis

Zawsze jak w cenzurowanym

Ktoś siedzi na ławie,

/Wyjdzie jak z łaźni skąpanym

I... cicho w Warszawie./bis

W teatrze stary Żółkowski

Wywołuje brawa,

U nóg ślicznej Modrzejewskiej

Calutka Warszawa.

Gdy Moniuszko lutnię trzyma,

Pod ton jego łzawy

Wzniośle śpiewa Deotyma

Mieszkańcom Warszawy.

Sam sobie nie zdajesz sprawy

I znika obawa,

/Bo mówią: nie ma Warszawy!

A tu jest Warszawa!/bis

Jest dobra, jest niespodlona,

Pracowita, żwawa,

Ucząca i uczona,

Słowem, jest Warszawa.

Czy w powszedni dzień, czy w święta

Na ulicach wrzawa

I choć biedna, choć ściśnięta

Zawsze to Warszawa!

Jednak z pewnych nieba znaków

Sto za jeden stawię:

Za sześć wieków mniej próżniaków

Będzie już w Warszawie.

Szczęść ci Boże dobrym bytem,

Szczęść ci dobrą sławą

/I wytrwaniem w bólu skrytem,

Poczciwa Warszawo./bis[1], [2]


(1) nec locus ubi Troiac – (łac.) ani śladu po Troi

Wariant 2

Strzałka

Niedowiarki, czcze umysły

Pletą nam rozprawy,

/Że na lewym brzegu Wisły

Nie ma już Warszawy/bis

Że zdziczała, jak nie swoja,

Wszędy chwast i trawy,

Że „nec locus ubi Troja”

Z tej dawnej Warszawy

Że o los biednego miasta

Pełni są obawy,

Że pleśnią i mchem porasta

Każden gmach Warszawy.

Ale byłem, sam, widziałem,

Choć tęskniejsza, łzawa,

/Choć nie taka, jak ją znałem,

Ale jest Warszawa!/bis

Czy w powszedni dzień, czy w święta

Na ulicach wrzawa,

I choć biedna, choć ściśnięta,

Zawsze to Warszawa!

Krzepkiej młodzi grono liczne

Na każdej zabawie,

A kobiety takie śliczne,

Jak zawsze w Warszawie!

Nieraz słyszeć się zdarzyło:

Plotkarka, ciekawa!

Lecz gdyby plotek nie było,

Byłażby Warszawa?

Jednak z pewnych nieba znaków

Sto za jeden stawię:

/Za sześć wieków mniej próżniaków

Będzie już w Warszawie./bis[3]