Zgłoszenie do artykułu: Córka rybaka

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Tytuł:

Córka rybaka

Autor słów:

Schuberth, Rudi

Autor muzyki:

Schuberth, Rudi

Informacje

Taka scenka:

Po koncercie Rudiego Schubertha podchodzi do niego para około czterdziestki. On w odświętnym garniturze, wyraźnie speszony trzyma bukiet kwiatów. Ona w niedzielnej garsonce, wyraźnie wzruszona, mimo to despotyczna, od razu widać, kto tu rządzi.

– Daj panu kwiaty – dysponuje.

On sztywno się kłania i wręcza wiązankę.

– Przyszliśmy specjalnie, żeby bardzo panu podziękować, przemawia ze wzruszeniem Ona. Przez wiele lat nie mogliśmy mieć dziecka, aż wreszcie, (wyciąga zdjęcie dziewczynki) proszę popatrzeć, to nasza Ilonka. Została poczęta przy pańskiej piosence, więc jakżeby inaczej niż Ilonka.

Drugi obrazek. Czas festiwalu. W legendarnej restauracji hotelu Opole, spóźnioną kolację spożywa zespół Wały Jagiellońskie. W pewnym momencie w kierunku ich stolika zbliża się kelner, pchający przed sobą wózek szczelnie zapełniony butelkami musującego wina.

– To od panów z tamtego stolika.

– A cóż to za towarzystwo? – pada pytanie

– Ci panowie są muzykami zespołów gastronomicznych, chcą podziękować za piosenkę, która przyniosła, przynosi i pewnie długo jeszcze będzie przynosić im bajeczne zyski.

Tak! „Córka Rybaka” miała wpływ na los wielu osób w Polsce. A miała być jednorazowym, ulotnym wydarzeniem. Telewizja przygotowywała program sylwestrowy. Pomysł scenariusza był taki: ogłoszono w PGR-ach, konkurs na zorganizowanie zabawy sylwestrowej. Zwycięski projekt ma zostać pokazany całej Polsce w programie telewizyjnym. W pewnym PGR-rze wyłoniono grupę inicjatywną złożoną z utalentowanych pracowników. Ewa Bem była dójką, Zbyszek Wodecki kombajnistą. Wśród uzdolnionych wybrańców był też Rudi Schuberth.

Napisałem te piosenkę w ciągu 2 minut 35 sekund, na serwetce w hotelu „Pod Różą” w Krakowie, opowiada. Po prostu kiedy przychodzi wena, to sprawy toczą się błyskawicznie. Wiedziałem, że musi być kobieta, mężczyzna, miłość, odległość, góry, Mazury, do tego częstochowskie rymy. Nawet się nad tym wszystkim specjalnie nie zastanawiałem, po prostu wczułem się w rolę postaci, którą grałem w programie. Równolegle z tekstem układała mi się w głowie muzyka. I to dobrze. Bo ja nie znam zapisu nutowego i ta piosenka jako całość, czyli słowa i melodia, pozwoliły mi utwór zapamiętać. Po kilku godzinach, na próbie poprosiłem pianistę, żeby to zapisał. Wiedziałem, że to musi być pastisz, kpina, ale jak trudno było to zrealizować w życiu okazało się podczas nagrania. W Wałach mieliśmy zespół dobrych instrumentalistów, kiedy weszliśmy do studia wszyscy zagrali „po bożemu”, niestety efekt był beznadziejny. Wyszło za gładko, zbyt „ślicznie”. Tak się nie gra na wiejskiej zabawie. Wtedy ktoś wpadł na pomysł, tak nie damy rady, zamieńmy się instrumentami. No więc pianista usiadł za perkusją, menedżer, który miał jakieś o tym pojęcie z młodości, zagrał na akordeonie, perkusista na fortepianie. Do tego dawka pogłosu i tradycyjne dla knajpianych zespołów „Dziękujemmmmy!!!”, na końcu, sprawiły, że nareszcie wszystko zabrzmiało autentycznie.

Miałaby ta piosenka ulotny żywot jednorazowego programu telewizyjnego, gdyby jej z niego nie wycięto i nie pokazywano jako samodzielny teledysk. Przypomnijmy. Kiczowate tło wycięte z tektury. Góry, jeleń, księżyc. Przebrany w góralski strój, wsparty na ciupadze wokalista śpiewa tęskną pieśń. Pojawiają się i inne postaci, tancerka w chuścinie, szalony harmonista z nastroszonymi brwiami. No pastisz, żart, pośmiewisko. Ale nie dla wszystkich. Sprawa zrobiła się poważna, kiedy piosenka trafiła do tysięcy polskich serc i zagościła w nich, jako poważna, poruszająca historia miłosna. Żart wymknął się spod kontroli, a Wały Jagiellońskie zaczęły być krytykowane za popularyzację złego smaku.

Nic na to nie poradzę, mówi Rudi Schuberth, wszystko co piszę, piszę „dla śmiechu”. Dla iluś tam osób to jest przymrużenie oka, a inni mówią „cóż to za piękna melodia, wzruszająca historia”. Nie mam wpływu na ludzką wrażliwość. Dla Pani, która przyszła do mnie z kwiatami, to był hymn miłości, przy którym zareagował jej organizm i poczęło się nowe, wyczekiwane życie. I mówię o tym nie bez wzruszenia[2].

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard.

2. 

Halber, Adam.
Córka rybaka, „Angora” nr 32/2008, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2008.

3. 

http://www.angora.pl.
Artykuł pochodzi z nr 32/2008.