Jak dobrze z balladą wędrować

Zgłoszenie do artykułu: Jak dobrze z balladą wędrować

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Czy słońce na niebie, czy wieczór zapada,

Wędruje po świecie cygańska ballada.

I śpiewa harcerzom w zielonych dąbrowach,

Jak dobrze z balladą wędrować.

Usiądzie ballada przy ogniu wędrowca

I wrzuci do ognia gałązkę jałowca.

Kto raz się zachłysnął podobnym zapachem,

Ten nigdy nie uśnie pod dachem.

Wędruje ballada bez płaszcza i boso,

Zasypia z księżycem, a budzi się z rosą

I doli cygańskiej na żadną nie zmieni

Melodia szerokich przestrzeni.

Są inne piosenki, dźwięczące jak młoty,

Wesołe melodie codziennej roboty,

A ona jest ptakiem, a ona jest wiatrem,

Cygańską tęsknotą za światem.

Niejeden próbował namawiać balladę,

By poszła do miasta i wzięła posadę,

Że tam ją czekają przyjęcia i bale,

A tutaj marnuje swój talent.

Zaśmiała się lekko cygańska ballada:

Nie dla niej kariera, nie dla niej estrada,

Bo w mieście balladom jest duszno i obco

I któż by zaśpiewał wędrowcom?

I poszła ballada na wieczną włóczęgę

I śpiewa wędrowcom cygańską piosenkę.

Wieczorem pod jednym sypiają namiotem

I nigdy nie przyjdą z powrotem.

A kiedy harcerze do miasta odjadą,

Zostawią cię w lesie cygańska ballado.

A może po roku pod starym namiotem

Odnajdą balladę z powrotem.[1], [3]

Wariant 2

Strzałka

Czy słońce na niebie, czy wieczór zapada,

wędruje po świecie cygańska ballada.

I śpiewa harcerzom w zielonych dąbrowach,

jak dobrze z balladą wędrować.

A – a – a...

jak dobrze z balladą wędrować.

Usiądzie ballada przy ogniu wędrowca

i wrzuci do ognia gałązkę jałowca.

Kto raz się zachłysnął podobnym zapachem,

ten nigdy nie uśnie pod dachem.

A – a – a...

ten nigdy nie uśnie pod dachem.

Wędruje ballada bez płaszcza i boso,

zasypia z księżycem, a budzi się z rosą.

I doli cygańskiej na żadną nie zmieni

melodia szerokich przestrzeni.

A – a – a...

melodia szerokich przestrzeni.

Są inne piosenki, dźwięczące jak młoty,

wesołe melodie codziennej roboty,

a ona jest ptakiem, a ona jest wiatrem,

cygańską tęsknotą za światem.

A – a – a...

cygańską tęsknotą za światem.

Niejeden próbował namówić balladę,

by poszła do miasta i wzięła posadę,

że tam ją czekają przyjęcia i bale,

a tutaj marnuje swój talent.

A – a – a...

a tutaj marnuje swój talent.

Zaśmiała się lekko cygańska ballada:

nie dla niej kariera, nie dla niej estrada,

bo w mieście,balladom jest duszno i obco –

i któż by zaśpiewał wędrowcom?

A – a – a...

i któż by zaśpiewał wędrowcom?

I poszła ballada na wieczną włóczęgę,

i śpiewa wędrowcom cygańską piosenkę.

Wieczorem pod jednym sypiają namiotem

i nigdy nie przyjdą z powrotem.

A – a – a...

i nigdy nie przyjdą z powrotem.

A kiedy harcerze do miasta odjadą,

zostawią cię w lesie, cygańska ballado.

I może po roku pod starym namiotem

odnajdą balladę z powrotem.

A – a – a...

odnajdą balladę z powrotem.[2]