Jedzie w las ułan

Zgłoszenie do artykułu: Jedzie w las ułan

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Jedzie w las ułan,

krew mu ciecze z ran,

pokrwawioną, postrzępioną

chorągiewkę ma czerwoną,

z konia kipi pot.

Stanął u brzega,

krew zeń ubiega.

Tam się nasi rąbią, gonią,

rżą koniki, szable dzwonią,

a on stoi sam.

Spadły łzy jak deszcz,

ciało przebiegł dreszcz,

już ucieka życie raną,

a tam trąbią na wygraną,

ach, umierać żal.

Z konia padł na wznak

pod kaliny krzak;

a kalina jak matula

w swoje listki go otula

na śmiertelny sen.

O mój Ty Boże,

cóż to za łoże?

Krew poduszką, krew pościelą,

ciałem kruki się podzielą,

żal mi umierać.

Hej koniku mój,

dłużej tu nie stój!

Powiedz matce, że tu leżę,

syna z lasu niech zabierze,

na mszę świętą da.[1], [4]

Wariant 2

Strzałka

Jedzie ułan w las,

Krew mu płynie z ran;

Postrzelony, pokrwawiony.

/Chorągiewkę ma czerwoną.

Z konia kipi pot!/bis

Stanął u brzega,

Krew mu ubiega,

A tam trąbią, a tam grają,

/Wroga biją, rozpędzają,

On tu stoi sam!/bis

Głodem ściśniony,

Jazdą znużony,

Język spragniony usycha,

/Do ojczyzny ciężko wzdycha,

Ach, Boże! Boże:/bis

Mój miły Boże.

Dla mnie tu łoże,

Pień poduszką, mech pościelą,

/A tam sieką, trupy ścielą,

Trzeba żegnać świat./bis

Łzy spadły jak deszcz,

Zimny przeszedł dreszcz;

Już ucieka życie raną,

/A tu trąbią na wygraną,

Ach, umierać żal!/bis

Spadł z konia we znak,

Na kaliny krzak;

A kalina jak matula

/W swoje listki go otula,

W śmiertelne łoże./bis[2], [3]

Wariant 3

Strzałka

Jedzie ułan z łan

Krew mu ciecze z ran

Pokrwawioną postrzeloną

Chorągiewkę miał czerwoną

Z konia kipi pot.

Jedzie ułan w las

Z konia spada wraz

Bo na koniu był zraniony

Kulą w piersi postrzelony

Na krzak upada.

Malinowy krzak

gdzie ten ułan spadł

A malina jak matula

Liśćmi swemi go otula

I umiera tak.

Mój mocny Boże

Gdzie ja tu leżę

Krzak poduszką mech pościelą

Kruki ciałem się podzielą

Żal mi żegnać świat.

A ty koniu mój

Darmo tu nie stój

Powiedz matce gdzie ja leżę

Niech ciało syna zabierze

I pochowa go.[6]

Bibliografia
Finansowanie

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007–2013.