Już nad samym wieczorem

Zgłoszenie do artykułu: Już nad samym wieczorem

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Już nad samym wieczorem,

wyruszyliśmy w pole,

by odwalić robotę na fest,

aby Niemców rozbroić,

a gwardzistów dozbroić,

by zasłużyć na chwałę, na cześć.

My zbierali się krótko,

rozmawiali cichutko,

każdy nerwy napięte z nas miał,

krew nam w żyłach krążyła,

nasze siły burzyła,

kiedy rozkaz dowódca nam dał.

Księżyc wyszedł zza chmury,

gdy gwardziści szli sznurem,

każdy spieszył, by prędzej tam być,

bo każdemu wiadomo

nawet w domu mówiono,

zdobyć broń, żeby wroga nią bić.

Okrążamy koszary,

warta stoi u bramy,

„Szaszko” pierwszy wskakuje do drzwi,

„Hände hoch!” – krzyczy głośno,

Niemcy ręce podnoszą,

Broń na wrogu zdobyta,

każdy chciwie ją chwyta,

każdy chciałby przy sobie ją mieć,

bo każdemu wiadomo,

nawet w domu mówiono,

broń zdobyta – to sława i cześć.

Gdy wracamy z powrotem,

wieś budzimy tupotem,

wiatr piosenki układa o nas,

o gwardzistach odważnych,

ich robotach poważnych,

które niosą swobodę dla mas.[1]

Wariant 2

Strzałka

Już nad samym wieczorem

Wyruszyliśmy w pole.

By odwalić robotę na fest.

Aby Niemców rozbroić,

A gwardzistów dozbroić,

By zasłużyć na chwałę, na cześć.

My zbierali się krótko,

Rozmawiali cichutko,

Każdy nerwy napięte z nas miał.

Krew nam w żyłach krążyła,

Nasze siły burzyła.

Kiedy rozkaz dowódca nam dał.

Księżyc wyszedł zza chmury,

Gdy gwardziści szli sznurem,

Każdy śpieszył, by prędzej tam być.

Bo każdemu wiadomo,

Nawet w domu mówiono –

Zdobyć broń, żeby wroga nią bić.

Okrążamy koszary,

Warta stoi u bramy,

Janek z nami wskakuje do drzwi.

„Hände hoch” – krzyczy głośno.

Szwaby ręce podnoszą,

A ze strachu aż każdy z nich drży.

Gdy wracamy z powrotem,

Wieś budzimy turkotem,

Wiatr piosenki układa o nas.

O gwardzistach odważnych,

Ich robotach poważnych,

Które wolność przyniosą dla mas.[2]

Wariant 3

Strzałka

Już nad samym wieczorem

Wybierali się w pole,

Aby zdobić robotę na fest!

Aby Niemców rozbroić,

A Polaków dozbroić

I zasłużyć na chwałę i cześć.

Wybierali się krótko,

Rozmawiali cichutko,

Każdy nerwy w napięciu trzymał.

Krew po żyłach krążyła,

Nasze siły burzyła,

Kiedy komendant rozkazy dawał.

Księżyc zaszedł za chmury,

Partyzantów szły sznury,

Każdy śpieszył czym prędzej tam być,

Bo każdemu wiadomo,

Nawet w domu mówiono:

Broń na wrogu należy zdobyć.

Okrążyli pokoje,

Warta stoi wokoło,

Nasz komendant wskakuje do drzwi.

Hände hoch – krzyknął głośno,

Niemcy ręce podnoszą,

A od strachu latają im brwi.

Broń na wrogu zdobyta,

Każdy chętnie ją chwyta

I po twarzach rozchodzi się śmiech.

Lecą słowa z ust zdrowych,

Lecą iskry z oczu młodych

I krew tryska z rumianych im lic.

Gdy wracali z powrotem,

Wieś budzili tupotem,

Wiatr piosenkę układał o nas:

O partyzantach odważnych,

Ich robotach poważnych,

Którzy niosą zwycięstwo dla mas.[3]