Kolęda żołnierska

Zgłoszenie do artykułu: Kolęda żołnierska

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Przybieżeli do Betlejem żołnierze,

Mieli szare z wężykami odzieże,

Orły lśnią srebrzyste

Z Polski, Jezu Chryste,

Żołnierze – żołnierze.

Jeden mówi: Panie Jezu malutki,

Żebyś nóżek nie ubrudził – masz butki,

Dar to od piechura

Najprzedniejsza skóra.

Malutki – malutki.

Drugi mówi: Masz, Dziecino, szabelkę,

Wsiądziesz na koń, weźmiesz w rękę tręzelkę,

Bo w polskiej koronie

Nie masz nic nad konie,

Nie masz nad szabelkę.

Trzeci rzecze: Oto działko ze stali

Orzeszkami jak kulkami w świat wali,

Od artylerzysty

Przyj m ten sprzęt ognisty

Ze stali, ze stali.

Czwarty doda: Jam marynarz spod Gdyni,

Niech ci chwały ten okręcik przyczyni.

Żagiel gdy rozwiniesz

Wnet do nas przypłyniesz,

Do Gdyni, do Gdyni.

A tu stoi obok żłobka na ziemi

Samolocik ze skrzydłami białymi,

Skąd? Nie wiedzą sami!

Wziął go Pan rączkami

Swoimi – swoimi.

Oczętami tłum żołnierski przenika:

Czemu nie ma między wami lotnika?

Jezu, on przed ćwiercią

Doby – poległ śmiercią

Lotnika, lotnika.

Wtedy Jezus do żołnierzy zawoła:

Lotnik w mego się przemienił anioła,

Z nieba dalej strzeże

Polskiego rubieżą,

Dokoła – dokoła.[1], [3]

Wariant 2

Strzałka

Przybieżeli do Betlejem żołnierze,

Mieli szare z wężykami odzieże.

Orły lśnią srebrzyste,

Z Polski, Jezu Chryste, Żołnierze, żołnierze!

Jeden mówi: Panie Jezu malutki,

Abyś nóżek nie utrudzał, masz butki,

Dar to od piechura, więc na urząd skóra,

Jezuniu malutki!

Drugi prawi: oto działko ze stali,

Orzechami jak kulami w świat wali,

Od artylerzysty przyjm ten sprzęt ognisty

Ze stali, ze stali!

Trzeci rzecze: masz, Dziecino, szabelkę,

Siądziesz na koń, weźmiesz w rączki trenzelkę,

Bo w Polskiej Koronie

Nie ma nic nad konie,

Nie ma nad szabelkę!

Czwarty doda: Jam marynarz od Gdyni

Niech Ci chwały ten okręcik przyczyni,

Żagiel gdy rozwiniesz, do nas wnet dopłyniesz,

Do Gdyni, do Gdyni!

Tak mówili, a zaś piąty, dziesiąty

Kolanami wycierają aż kąty,

Każdy gębacz w tłumie, ale gadać umie

Co piąty, co piąty.

A tu stoi obok żłobka na ziemi

Samolocik ze skrzydłami białemi,

Skąd, nie wiedzą sami.

Wziął go Pan rączkami

Swojemi, swojemi.

Oczętami tłum żołnierski przenika,

Czemu nie ma między wami lotnika?

Jezu! On przed ćwiercią

Doby poległ śmiercią

Lotnika, lotnika...

Tedy Jezus uśmiechnięty zawoła:

Lotnik w mego się przemienił anioła,

Z nim w latawca skaczę Polski kraj obaczę

Dookoła, dookoła![2]