Zgłoszenie do artykułu: Na językach

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Tytuł:

Na językach

Autor słów:

Kayah

Autor muzyki:

Kayah

Data powstania:

1997

Informacje

Do czasu w którym dzieje się nasza historia Kayah była niszową, docenioną już – to prawda – przez krytykę wokalistką, co jednak nie przeradzało się w sukces komercyjny, czytaj pieniądze.

To były dla mnie ciężkie czasy – opowiada. Byłam biedną dziewczyną, mieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu na ulicy Jana Pawła II, ledwo wiązałam koniec z końcem. Miałam za to mnóstwo czasu, którego większość spędzałam przy „klawiszu”. Rejestrowałam te moje próby na czterośladowym magnetofonie. Wśród nich były i piosenki na moją drugą solową płytę, która nosiła tytuł „Zebra”. Potem do tego mieszkanka przychodzili współpracujący ze mną muzycy między innymi Filip Sojka i Andrzej Pszona, próbowaliśmy, dyskutowaliśmy, obrabialiśmy ten materiał. Bez wypasionego studia, komputerów i tym podobnych.

Może i dlatego Kayah_Zebra w 1997 r. odniosła taki sukces. W każdym razie artystka oprócz komponowania, miała czas także na pisanie tekstów. Jak powstał „Na językach”?

Najgorsze jest to, że ten tekst jest ciągle aktualny – opowiada. Wtedy jeszcze plotkarskie czasopisma nie były tak zuchwałe i bezczelne, nie istniały portale internetowe zaglądające znanym osobom do kuchni i do sypialni. Nie miałam więc takich doświadczeń jakie są także i moim udziałem dzisiaj. Z przerażeniem odkrywam, że ludzie, którzy wtedy wyznawali pewne zasady moralne, takie jak lojalność, dyskrecja, dziś dla kasy zrezygnowali ze swoich ówczesnych poglądów. No, ale to była połowa lat dziewięćdziesiątych i to, co mnie bolało, to docierające do mnie plotki na mój temat. Nieprawdziwe brednie, często bardzo przykre, czasami rozsiewane przez osoby z mojego bliskiego otoczenia. To był dla mnie szok. Nie mogłam pogodzić się z takim brakiem moralności i etyki.

No i Kayah postanowiła „wyśpiewać” swój sprzeciw. Oskarża plotkarzy, przekonuje, że po latach nauczyła się nie wierzyć w rozpowszechniane przez nich informacje. A, że temat jak powiedziała ciągle aktualny i bolesny, a piosenka nie straciła aktualności, wykonuje ją na prawie każdym koncercie w bloku, który nazywa „The best of Kayah”. Dziś, żeby jeszcze podkreślić istotę przesłania poprzedza ją może i trochę moralizatorskim, ale zgrabnym i dowcipnym wierszem. Ta rymowana przedmowa jest dosyć długa, kto był na koncercie na pewno usłyszał ją w całości, ja przytaczam tylko fragment.

(Ta piosenka) jest o tym, że pewna plotka

Którą pewna idiotka puściła do gazety

Niestety facety i kobiety, omalże zraniła mnie

Ale co to, to nie

Co nie zabija to nas wzmacnia mówiłam nam

A ja się dzisiaj całkiem nieźle mam. Dzięki wam.

Dzięki wam!

Jest wszakże i w samym tekście piosenki pewien trick, który sprawia, że od razu odbieramy ją jak coś dobrze znanego. To zacytowana, dziecięca „przezywanka” zawierająca zwrot „język lata jak łopata”.

Dziś już bym tego nie zrobiła, bo to jest infantylne dosyć – mówi autorka, aczkolwiek chwytliwe. W ogóle chciałam nadać całości przebojowy charakter. Najstosowniejsza wydała mi się konwencja disco. Świetnie ją zrozumiał reżyser teledysku Janusz Kołodrubiec. Lubię z nim pracować, bo tak umiejętnie operuje światłem, że kobieta zawsze wygląda pięknie. Do tego stroje z epoki, dyskotekowe kule. To także przyczyniło się do powodzenia piosenki.

Zanim jednak doszło do teledysku i powodzenia musiała Kayah stoczyć wojnę z Markiem Kościkiewiczem, szefem artystycznym wytwórni Zic-Zac/ BMG, wydawcy płyty. I była to wojna „na noże”. Chodziło o to, która z nagranych piosenek ukaże się na singlu pierwsza, czyli będzie wizytówką promującą całość.

W wytwórni zdecydowali, że pierwsza będzie „Supermenka” – opowiada Kayah. Ja upierałam się przy „Na językach”. Musiałam używać wszelkich dostępnych forteli, od tupania nóżką, po płacz. Odpuścili wreszcie, bo ze mną trudno wygrać. Dziś pewnie bym się tak nie zachowywała, mam więcej pokory dla zdania innych, ale wtedy miałam skrystalizowaną wizję tego co chcę robić i w jakiej kolejności, że nikt nie był w stanie mnie przekonać. Miałam bardzo silny wewnętrzny głos, który mówił mi jak ma być.

No i poszłoooo! Po sukcesie „Na językach” potwierdzonym następnym hitem czyli „Supermenką” rozsypał się worek z nagrodami, „Zebra” osiągnęła wielotysięczne nakłady i jak mówi wokalistka „zbudowałam sobie pozycję na polskim rynku”. I jeszcze z nadzieją dodaje

Wierzę w to, że mówienie ludziom wprost, że plotka wyrządza krzywdę, że to jest bardzo niskie, może na paru osobach wywrzeć wrażenie i zmienić ich zachowanie.

Bo inaczej „język lata, jak łopata”[3]!

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard.

2. 

http://kayah.pl.
Oficjalna strona internetowa Kayah [odczyt: 05.02.2013].

3. 

Halber, Adam.
Na językach, „Angora” nr nr 3/2013 , Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2013.

4. 

http://www.angora.pl.
Artykuł pochodzi z nr 3/2013.