O, mój rozmarynie

Zgłoszenie do artykułu: O, mój rozmarynie

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

O, mój rozmarynie, o, mój ty zielony,

w mroku pod okienkiem zarżał konik wrony,

Jakiś cień w księżycu z nocy się wyłonił –

pode drzwiami ułan szabelką zadzwonił.

O, mój rozmarynie, ułan pode drzwiami

zadzwonił szabelką, brzęknał ostrogami...

– Otwórz, gospodarzu, do izby zaprowadź,

w kącie u komina pozwól przenocować.

Cztery doby z rzędu nie skłoniłem głowy,

wrony koń mój w polu pogubił podkowy...

– Jakże mam otworzyć tobie, miły bracie,

gdy ja sama jedna w tej bielonej chacie.

Ojca mi po nocy gdzieś uprowadzili,

bratu sznur konopny na szyję włożyli.

A drugiego brata, co się ukryć zdołał,

ktosik od Krakowa po swojsku zawołał.

Odtąd sama jedna, mój miły żołnierzu,

siedzę czekająca w tym białym alkierzu.

Siedzę czekająca co wieczór i rano,

rychło-li rozmaryn zakwitnie pod ścianą –

– Otwórz mi, dziewczyno, otwórz drzwi najszerzej,

pokłon ci od brata wiozę z Białowieży.

W ułańskiej kurtce głęboko schowany

list, niewprawną ręką na siodle pisany –

– O, mój rozmarynie spod bielonej ściany,

ułan list mi przywiózł na siodle pisany.

Ojca nie ma w domu, brata nie ma w domu,

a ty, rozmarynie, nie powiesz nikomu.

Nie powiesz nikomu, mój kwiecie jedyny,

że był u dziewczyny ułan od Beliny.[1], [2], [4]