Prawy do lewego

Zgłoszenie do artykułu: Prawy do lewego

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Tytuł:

Prawy do lewego

Autor słów:

Kayah

Data powstania:

1999

Informacje

To się zdarzyło podczas wręczania nagród magazynu „Machina” w 1998 r.. Kayah miała odebrać „Machinera” za album „Kayah_Zebra” i zaśpiewać piosenkę. Zamysł był taki, żeby wszyscy laureaci siedzieli za stołem i wywoływani wychodzili na środek sceny. Obok mnie posadzono jakiegoś gościa, którego w ogóle nie znałam – wspomina wokalistka – po występie wróciłam do tego stołu, potem jeszcze wręczono jakieś nagrody i wreszcie prowadzący ogłaszają, że nagrodę międzynarodową otrzymuje Goran Bregowić. Patrzę, a ten mój sąsiad wstaje i idzie ją odebrać. Nogi się pode mną ugięły. Byłam wtedy zafascynowana jego ścieżką dźwiękową do filmu „Underground”, ale przez myśl by mi nie przyszło, że mogłabym go kiedyś poznać.

I mówiąc szczerze mogło się tak wydarzyć. Kayah była w trzecim miesiącu ciąży i nie bardzo była zainteresowana uczestnictwem w tak zwanym after party. Po cichutku się zmyła, wsiadła do samochodu i jechała do domu, gdy zadzwoniła koleżanka. Okazało się, że w odróżnieniu od naszej bohaterki, Bregowić był bardzo chętny do zabawy, która właśnie trwała w najlepsze. „Chcesz poznać Bregowić’a? To wracaj tu”. Chyba nawet zawróciłam na moście – wspomina Kayah, oczywiście takiej okazji nie mogłam przepuścić. Miałam jednak taką tremę, że kiedy zostaliśmy sobie przedstawieni, powiedziałam coś najgłupszego co mogłam wymyślić. Spytałam czy „Ausencię” śpiewa Cesaria Evora. No po prostu tak się z przejęcia trzęsłam, że nic więcej mi nie przyszło do głowy.

Jak wiadomo kompozytor miał pomysł, żeby jeździć po świecie ze swoimi utworami i namawiać lokalne gwiazdy do ich nagrania. Korzystając z pobytu w Polsce, postanowił poszukać i u nas wykonawcy dla swojej twórczości. Czy to ktoś mu podsunął myśl, żeby zwrócić się do wokalistki, która po „Paszporcie Polityki” i „Fryderyku” w 1997 r. była na wyraźnie wznoszącej fali, czy może zachwycił go występ, którego był świadkiem podczas pamiętnej uroczystości? W każdym razie po tygodniu nadeszła propozycja współpracy.

Miałam pełną swobodę – opowiada Kayah. Dostałam ze trzydzieści różnych melodii, z których mogłam wybrać to, co mi odpowiada. Były w różnej, często zadziwiającej formie. A więc stare nagranie zespołu Gorana „Bijelo Dugme”, jakaś piosenka bez wyraźniej melodii prawie recytowana po grecku, no różności. Do tego co wybrałam miałam napisać teksty. Oczywiście nie przepuściłam takiej okazji.

Praca wydawała się łatwa i przyjemna, na pierwsze nagrania Bregović przyjechał do Warszawy i wtedy okazało się, że… Kayah straciła głos. Wojna hormonów wywołana ciążą spowodowała niewydolność strun głosowych. Na siłę nagrano „Caje suharije” i czekano przyjścia na świat małego Rocha. Dopiero w 1999 r. można było kontynuować prace. Czas gonił, więc artystka, jak powiada, pisała teksty w nocy przed nagraniem. Kiedy doszła do tej piosenki…

W ogóle mi się nie podobała – mówi. Była hałaśliwa, jakaś taka jarmarczna, zupełnie nie w moim stylu, no po prostu biesiadna piosenka. Długo się wahałam co z nią zrobić. Postanowiłam podejść do tekstu z pewnym dystansem, pokazać w sposób przewrotny nasze „buractwo”, które wychodzi przy wódeczce. Zaczynamy od szczytnych toastów, wymachujemy szabelką, a kiedy opróżnimy butelki kończy się wypiciem za „balony pani Mani”. Niestety, jak to u nas bywa, ironia została przez niewielu zrozumiana i dziś podczas zakrapianych zabaw „Prawy do lewego” jest repertuarem obowiązkowym. W dodatku okazało się, że wymyśliłam nowy obyczaj chętnie zaakceptowany przez naszych „balowiczów”. I teraz już tradycją stało się „przepijanie” do sąsiada z lewej. Nie lubię tej piosenki. Ku rozczarowaniu widzów staram się unikać jej wykonywania, ale jeśli publiczność sympatyczna to serwujemy jej przearanżowaną na ciężkiego rocka w stylu niemieckiej grupy Ramstein, wersję.

Mimo, że „Prawy do lewego” jest do dziś niezwykle popularnym przebojem, ma Kayah prawo nie lubić go z jeszcze jednego, kto wie czy nie poważniejszego, powodu. Okazało się, że Goran nie napisał tej melodii – mówi. Zgłosił się bowiem inny kompozytor serbski, który udowodnił, że to on jest autorem utworu „Mandala”, znanego u nas jako „Prawy do lewego”. Zostałam wprowadzona w błąd, ale mimo, że tekst jest mój oryginalny, do tej pory nie dostałam ani złotówki tantiem. Sprawa ciągnie się już trzynaście lat i może wreszcie dobiegnie szczęśliwego końca.

To jest ta łyżka dziegciu w historii, na której początku Kayah mówiła: to dla mnie wielka przygoda, jestem szczęśliwa, że biorę udział w tak wielkim, międzynarodowym przedsięwzięciu.

No cóż bywa i tak, że czasami Wielcy Artyści, okazują się być małymi ludźmi[2].

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard.

2. 

Halber, Adam.
Prawy do lewego, „Angora” nr 43/2012, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2012.

3. 

http://www.angora.pl.
Artykuł pochodzi z nr 43/2012.