Strzelcy w rezerwie

Zgłoszenie do artykułu: Strzelcy w rezerwie

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Piekielnie w górze szrapnele wyją,

Granaty ziemię szarpią, drą, ryją,

A nasi Strzelcy w okopach siedzą,

Konserwy jedzą.

Choć wokół kule zagładę sieją –

Te bestie śmierci w oczy się śmieją,

A chcąc jej szare oddalić mary...

Gryzą suchary!

O chłodzie, głodzie, senni, strudzeni,

Dwa dni w okopach siedzą znużeni,

Lecz choć im oczy do snu mrużą...

Cygara kurzą!

A kule lecą gęsto – jak z bani,

Więc biedni Strzelcy zrezygnowani,

Widząc, że wkrótce już legną w grobie...

Śpiewają sobie!

Wtem zawył granat, w proch wszystko ściera –

I wał okopu w strzępy rozdziera,

Więc wszyscy Bogu duszę oddają...

I w karty grają![1]

Wariant 2

Strzałka

Okrutnie w górze szrapnele wyją.

Granaty ziemię szarpią, rwą, ryją,

A nasi strzelcy w okopach siedzą,

Konserwy jedzą.

Niewypoczęci, senni, strudzeni –

Dwa dni w okopach siedzą zmęczeni –

I choć im do snu oczy się mrużą,

Cygara kurzą.

Choć wokół kule zagładę sieją.

Te bestie śmierci w oczy się śmieją,

A chcąc jej szare odpędzić mary

Gryzą suchary.

A kule lecą gęsto, jak z bani:

Więc nasi strzelcy zrezygnowani,

Widząc, że wkrótce już legną w grobie.

Śpiewają sobie.

W tem pada granat, w proch wszystko ściera,

I szmat ekopu w strzępy rozdziera,

Więc strzelcy Bogu ducha oddają

I w karty grają. –[2]

Wariant 3

Strzałka

Piekielnie w górze szrapnele wyją,

Granaty ziemię szarpią, drą, ryją,

A nasi strzelcy w okopach siedzą,

konserwy jedzą.

Zmizerowani, senni, znużeni,

Siedzą w okopach zaryci w ziemi,

A choć im do snu oczy się mrużą,

cygara kurzą.

A kule lecą gęsto jak z bani,

Więc biedni strzelcy zrezygnowani,

Wiedząc, że jutro już legną w grobie,

śpiewają sobie.

Już śmierć kostucha kosiskiem dzwoni,

Strzelcy nie bardzo kwapią się do niej,

A chcąc jej szare oddalić mary,

gryzą suchary.

Wtem pada granat, w proch wszystko ściera

I wał okopu w strzępy rozdziera,

Więc wszyscy Bogu duszę oddają ...

i w karty grają.[4]