Wymarsz uderzenia

Zgłoszenie do artykułu: Wymarsz uderzenia

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

A jeśli bzy już będą, to bzów mi przynieś kiść

i tylko mnie nie całuj i nie broń, nie broń iść.

Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł

i ciebie z karabinem do końca będę niósł.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój

w ten ranek tak słoneczny piosenka nasza brzmi –

słowiańska ziemia miękka poniesie nas na bój –

A Polska gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.

A Polska gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.

A jeśli będzie lato, to przynieś żyta kłos

dojrzały i gorący i złoty jak twój włos

i choćby śmierć nie dała bym wrócił kiedy żyw,

poniosę z twoim kłosem słowiańskich zapach żniw.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój...

A jeśli będzie jesień, to kalin pęk mi daj

i tylko mnie nie całuj i nie broń iść za kraj.

Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł

i ciebie z karabinem do końca będę niósł.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój...

Poniosę nad granicę kaliny, kłosy, bzy –

to z nich granica będą – z miłości, a nie z krwi,

granice mieć z miłości, w żołnierskich sercach U –

nasz kraj się tam gdzieś kończy, gdzie w piersiach braknie tchu.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój...[1]

Wariant 2

Strzałka

A jeśli bzy już będą, to bzów mi przynieś kiść

i tylko mnie nie całuj i nie broń, nie broń iść.

Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł

i ciebie z karabinem do końca będę niósł.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój

w ten ranek tak słoneczny piosenka nasza brzmi –

słowiańska ziemia miękka poniesie nas na bój –

Imperium gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.

Imperium gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.

A jeśli będzie lato, to przynieś żyta kłos

dojrzały i gorący i złoty jak twój włos

i choćby śmierć nie dała bym wrócił kiedy żyw,

poniosę z twoim kłosem słowiańskich zapach żniw.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój...

A jeśli będzie jesień, to kalin pęk mi daj

i tylko mnie nie całuj i nie broń iść za kraj.

Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł

i ciebie z karabinem do końca będę niósł.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój...

Poniosę nad granicę kaliny, kłosy, bzy –

to z nich granica będzie – z miłości, a nie z krwi,

granice mieć z miłości, w żołnierskich sercach U –

nasz kraj się tam gdzieś kończy, gdzie w piersiach braknie tchu.

To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój...[1]

Wariant 3

Strzałka

A jeśli bzy już będą, to bzów mi przynieś kiść

I tylko mnie nie całuj i nie broń, nie broń iść,

Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł

I Ciebie z karabinem do końca będę niósł.

I Ciebie z karabinem do końca będę niósł.

To wymarsz „Uderzenia” i mój, i mój, i mój.

W ten ranek tak słoneczny piosenka nasza brzmi,

Słowiańska ziemia miękka poniesie nas na bój –

A Polska gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.

A Polska gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.

A jeśli będzie lato, to zboża przynieś kłos

Dojrzały i pachnący, i złoty jak twój włos,

Bo gdyby śmierć nie dała, abym powrócił żyw,

Poniosę z Twoim kłosem słowiańskich zapach żniw,

Poniosę z Twoim kłosem słowiańskich zapach żniw.

To wymarsz „Uderzenia” i mój, i mój, i mój...

A jeśli będzie jesień, to kalin pęk mi daj

I tylko mnie nie całuj, i nie broń iść za kraj,

Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł

I Ciebie z karabinem do końca będę niósł.

I Ciebie z karabinem do końca będę niósł.

To wymarsz „Uderzenia” i mój, i mój, i mój...

Poniosę nad granice kaliny, kłosy, bzy –

To z nich granice będą, z miłości, a nie krwi...

Granice mieć z miłości, w żołnierskich sercach – „U”

Nasz kraj tam gdzieś się kończy, gdzie w piersiach braknie tchu.

Nasz kraj tam gdzieś się kończy, gdzie w piersiach braknie tchu.

To wymarsz „Uderzenia” i mój, i mój, i mój...[2]