Zgłoszenie do artykułu: Autobiografia

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Tytuł:

Autobiografia

Autor słów:

Olewicz, Bogdan

Autor muzyki:

Hołdys, Zbigniew

Data powstania:

1982

Informacje

ZbyszekBoguś mieszkali na warszawskim Muranowie, znali się, a z tej znajomości wniknęła pierwsza wspólna piosenka O tobie jesieni i innych rzeczach. Potem ich drogi kilkakrotnie się schodziły i rozchodziły. Hołdys przez jakiś czas współpracował z Andrzejem Mogielnickim, potem, gdy ten zajęty był już pisaniem dla Budki Suflera, znów zwrócił się do Olewicza.

Słuchaj – powiedział jak gdyby nigdy nic – wróćmy do starych czasów, ja mam kapelę, chcemy grać ostrego rocka, czy byś czegoś nie napisał?

– No dobra pokaż tę muzykę.

Przynosił mi utwory na kasetach – opowiada Bogdan, z wokalem nagranym „po fińsku”. To były szkice zaledwie, całość dopełniał opowieściami, jak to będzie brzmiało w wersji ostatecznej. Rock wypełzał na powierzchnię polskiej sceny, Hołdys po pobycie w Stanach nasłuchał się najnowszej muzyki, muzycznie to, co komponował było bardzo ciekawe. Dla mnie tekściarza, to była także szansa na odbicie się od tych wszystkich „fiołków i aniołków”, trzeba pisać – pomyślałem – o sytuacji „za oknem”.

Wkrótce Bogdan zaczął pojawiać się, we wspomnianej sali 06, gdzie mozolnie, nadawano ostateczny kształt piosenkom. Trzeba dodać, że kompozytor nigdy nie sugerował „o czym piosenka ma być”. Mówił jaki nastrój wytworzy aranżacja i to wystarczyło autorowi do tego by klimat tekstu był zgodny z muzyką.

„Autobiografia” wspomina Bogdan Olewicz, przeleżała się sporo czasu. Dostałem bowiem długi, nudny kawałek do napisania. Na dodatek miałem tylko tę „fińską” wersję Hołdysa. Wiedziałem, że to ma być ballada. Powstawały inne utwory, ale do tego jakoś nie miałem serca. Na komentarz polityczny było to za rozwlekłe, hitowego szlagwortu, też w tym nie było. W sumie, kłopot.

Pisywałem piosenki tuż po wstaniu z łóżka, nawet jeszcze przed umyciem zębów, żeby nie zakłócać błogiego po-sennego nastroju. No i któregoś dnia, siadłem w bieliźnie i betach, i przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Otóż pewna firma polonijna, która chciała mnie zatrudnić poprosiła o CV. Kilka godzin „rzeźbiłem” swój życiorys i teraz mając jeszcze głowę pełną wczorajszych myśli, pomyślałem „a może by napisać życiorys, ale w trochę innej formie?”. I tak, gdzieś do czternastej cały ten tekst „spłynął” do kajetu w kratkę, w którym zapisywałem pomysły. Mój ojciec naprawdę „martenowski stawiał piec”, dla oddania prawdy historycznej w pierwotnej wersji umieściłem „wujek Józek zmarł” (Józef Stalin – przyp. red.), ale musiałem ustąpić cenzurze i zostało „wiatr odnowy wiał”. Miałem wątpliwości, czy to będzie interesujące dla zespołu? A dla publiczności? Pewnie nie. Z drugiej strony – myślałem – taka nudna ballada to nie jest żaden materiał na przebój, ani nawet na singla. Ot taka „upchajdziura”. Na wszelki wypadek, żeby pogłaskać ego Hołdysa, umieściłem tam i jego doświadczenia „klezmer kazał mi grać takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd” to przecież o nim. No i na koniec ten opis samotności idola. Kiedy przyniosłem tekst na próbę wielkiego entuzjazmu nie było, za to był kłopot Zbyszek nie wyobrażał sobie, że nie on to zaśpiewa. Chyba nie dałby rady, skoro podczas nagrania Grzesiek Markowski „walczył” z piosenką przez cały dzień. Coś chciał zmieniać, coś dodawać i tu determinacją wykazał się Hołdys. „Ma być monotonnie, opowiadająco” – upierał się. No, szło nam tak ciężko, że w pewnym momencie w ogóle chcieliśmy to rzucić.

Zbyszek musiał doceniać siłę tkwiącą w tej narracji, skoro z ciepłą jeszcze taśmą udał się do Piotra Kaczkowskiego. Ten, zawsze przedkładający tekst nad muzykę, promujący przede wszystkim „piosenki z tekstem” natychmiast włączył Autobiografię do repertuaru „Trójki”, a ta grała ją tak skutecznie, że jesienią 1982 r. trafiła na listę przebojów, by nie spadać z niej przez 18 tygodni.

Dlaczego to piosenka „kultowa”? Bogdan Olewicz odpowiada: każdy ze słuchaczy odnajduje w niej cząstkę swojego życiorysu i pojawia się w nim taka myśl „przecież to jest o mnie”[2].

Bibliografia

1. 

https://www.perfect.art.pl/.
Oficjalna strona internetowa zespołu Perfect [odczyt: 30.04.2010].

2. 

Halber, Adam.
Autobiografia, „Angora” nr 33/2011 (http://www.angora.pl), Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2011.