Mam skłonności do przesady

Zgłoszenie do artykułu: Mam skłonności do przesady

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Tytuł:

Mam skłonności do przesady

Autor słów:

Dagnan, Marek

Autor muzyki:

Nowacki, Aleksander

Informacje

W ubiegłotygodniowej „Angorze”, red. Tomasz Gawiński „szukając ciągu dalszego”, dotarł do Aleksandra Nowackiego, lidera zespołu Homo Homini. No to ja, dodam dalszy ciąg do „ciągu dalszego” i opowiem o pewnej kompozycji. Kto ma płytę z przebojami Homo Homini powinien ją teraz nastawić, kto nie ma, niech mi – proszę – uwierzy, że to bardzo fajna, choć nieco zapomniana piosenka.

Mało kto dziś pamięta, że pierwszym zespołem polskim, który pisał piosenki w rytmie reggae byli Homo Homini. Mało, kto pamięta, bo przecież zaistnieli dzięki piosence „Drzewa ruszają w drogę”, która była ewidentną krzyżówką muzyki folk i country. Kiedy jednak grupę opuścił Waldemar Domagała, a prawie nieograniczony wpływ na jej repertuar przejął Aleksander Nowacki, gdzieś tak w połowie lat siedemdziesiątych nastąpiła znaczna zmiana. Nowacki bowiem miał, jak to mawia dzisiejsza młodzież, „jazdę” na reggae. Śmieszne to było, bo grał w dalszym ciągu na hawajskiej gitarze, ale zadziwionym tym faktem zwykł żartem odpowiadać, że z Hawajów do Jamajki, jest tylko rzut beretem.

Z tego jamajskiego okresu, pochodzi kilka naprawdę niezłych piosenek, ale z całą pewnością najlepiej pamięta się utwór „Mam skłonności do przesady”. Nie tylko dlatego, że to udana kompozycja, także dlatego, że to śpiewana charakterystyka Aleksandra Nowackiego. Urzekł mnie wtedy ten rytm, opowiada kompozytor, do tego jeszcze gdzieś za granicą, chyba w Berlinie Zachodnim, zobaczyłem, jak to się tańczy, miałem więc pełen obraz tej muzyki, tej kultury. Zacząłem próbować, najpierw nieśmiało, ale kiedy okazało się, że „W tym domu straszy” spodobało się na tyle, że w 1975 r. dostaliśmy wyróżnienie w Opolu, postanowiłem pójść na całość. To znaczy, do naszego dość ubogiego trzyosobowego składu dopisałem dodatkowe gitary, skomponowałem nie tylko melodię, także wstęp i solówki i... trzeba było rozejrzeć się za tekstem. To znaczy nie za bardzo musiałem się nawet rozglądać. Spędzałem wtedy mnóstwo czasu z Markiem Dagnanem. Przyjaźniliśmy się, byliśmy młodzi niejedną noc przegadaliśmy przy kieliszku. No i podczas jednej z takich, nazwijmy to, „sesji” zagrałem Markowi moją nową kompozycję. Ten wziął kasetkę i wkrótce przyniósł mi tekst. To była piosenka o mnie. Życzliwa, trochę kpiarska, ale to był mój żartobliwy portret skreślony ręką przyjaciela.

Trochę inaczej opisuje całą sprawę Marek Dagnan. Poznałem Alka we Wrocławiu na konkursie recytatorskim, przyjechałem tam w ramach jakiejś studenckiej imprezy. Napisaliśmy razem parę, dziś już w ogóle zapomnianych, piosenek, dla jego zespołu Nastolatki. Potem kiedy powstał Homo Homini, a Alek zamieszkał w Warszawie, podjęliśmy już profesjonalną współpracę. To człowiek o barwnej osobowości, nic więc dziwnego, że któregoś zakrapianego wieczoru przyszło mi do głowy, żeby go sportretować. Tyle, że to nie była łatwa praca. Trudno szło już wtedy, kiedy śpiewali te swoje kawałki w stylu country, ale kiedy rozpoczęła się era reggae... Męskie rymy, specyficzna fraza, wejścia z przedtaktów, technicznie było to dla mnie trudne. Ale kiedy wreszcie przyniosłem tekst Alek był szczęśliwy.

I to słychać w nagraniu. Niemal widać, jak bohater śpiewa „na uśmiechu”, że czuje się z tym dobrze, że choć rozrzutność i szeroki gest, to może i nie najlepsze z cech, ale on taki jest i dobrze mu z tym.

Niewątpliwą urodę tej piosenki docenił chwilowy, zagraniczny kontrahent grupy. Zażądał angielskiej wersji. Tu sprawił się świetnie Charles G. Gans, dziennikarz akredytowany w Polsce. Teraz utwór nosił tytuł „I Can’t Give It (All Away)”. Klimat pozostał, ale za to już nie było kłopotu z męskimi rymami i przedtaktami. Niestety, jak powiedzieliśmy, kontrahent okazał się być chwilowym, płyty na Zachodzie nie wydał, zaś na pamiątkę tej chwili pozostało angielskojęzyczne nagranie.

Pytany po latach, czy w dalszym ciągu odnajduje w tej piosence siebie, Aleksander Nowacki, śmiejąc się odpowiada: Proszę popytać taksówkarzy, barmanów, kelnerów, jak złości się moja żona, kiedy płacę rachunki i daję napiwki[2].

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard.

2. 

Halber, Adam.
Mam skłonności do przesady, „Angora” nr 38/2008, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2008.

3. 

http://www.angora.pl.
Artykuł pochodzi z nr 38/2008.