Nie masz nad leguna

Zgłoszenie do artykułu: Nie masz nad leguna

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Nie masz nad laguna dzielniejszego człeka,

Chociaż kule świszczą, to on nie ucieka,

A chociaż go nawet trafi kulek trzysta,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista:

Zimno, mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina,

W podartym mundurku idzie chłopaczyna,

Drwi z mrozu i śniegu, bo to legionista,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista:

O, moja Marysiu, o, moje kochanie,

Pożycz mu pieniędzy na ślubne ubranie.

Pieniądze mu dała, a on spekulista...

Idzie sobie dalej i tak sobie śwista:

Nie płaczże, dziewczyno, jeszcze się nie topię,

Ożenię się z tobą zaraz po urlopie,

Syna wychowamy, będzie legionista –

Niechaj maszeruje i tak sobie śwista:

Urlop już się kończy, dziewczę śni o Janku:

Nie masz, nie masz ciebie, drogi mój kochanku!

Poszedł z kolegami, gdzieś do diabłów trzysta,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista.[1], [3]

Wariant 2

Strzałka

Nie masz nad żołnierza dzielniejszego człeka,

Choć z armat strzelają, to on nie ucieka.

Na „übungsmarszirze”(1) skurzony po uszy,

Napije się wody, bo go w gardle suszy.

A choć padnie przed nim i kula ognista,

Żołnierz idzie dalej, tylko sobie śwista.

Papierosa nie ma (aj, do diabłów trzysta!)

Musi maszerować, tylko sobie śwista.

Widzisz, moja luba, na wojenkę idę,

Pożycz mi pieniędzy, zwrócę ci, jak przyjdę.

Więc dziewczyna daje – rzecz to oczywista –

Żołnierz idzie dalej, tylko sobie śwista.[2]


(1) „übungsmarszir” (niem. der Übungmarsch) – marsz wojskowy, tutaj: plac ćwiczeń.

Wariant 3

Strzałka

Nie masz nad żołnierza weselszego człeka,

chociaż kule świszczą, jednak nie ucieka.

A chociaż go trafi nawet kulek trzysta

maszeruje dalej i tak sobie śwista.

Zimno, mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina.

W podartym mundurku idzie chłopczyna,

drwi z mrozu i śniegu, bo to legionista,

maszeruje dalej i tak sobie śwista.

Maryś, moja Maryś, moje ty kochanie,

pożycz mi pieniędzy na ślubne ubranie,

dziewczyna mu dała, a on spekulista,

idzie dalej drogą i tak sobie śwista.[4]

Wariant 4

Strzałka

Nie masz nad laguna dzielniejszego człeka,

Chociaż kule świszczą, to on nie ucieka,

I chociaż go nawet trafi kulek trzysta,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista:

(świstać)

Zimno, mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina,

W podartym mundurku idzie chłopaczyna,

Drwi z mrozu i śniegu, bo to legionista

Maszeruje dalej i tak sobie śwista:

(świstać)

– Maryś moja, Maryś, moje ty kochanie,

Pożycz mi sto złotych na ślubne ubranie!

– Dziewczyna mu dała, a nasz legionista

Maszeruje dalej i tak sobie śwista:

(świstać)

Nie płaczże dziewczyno, jeszcze się nie topię,

Ożenię się z tobą zaraz po urlopie,

Syna wychowamy, będzie legionista,

Będzie maszerował i tak sobie świstał:

(świstać)

Urlop się już kończy, dziewczę śni o Janku:

Nie masz ciebie, nie masz, drogi mój kochanku!

Poszedł z kolegami gdzieś do diabłów trzysta,

Maszeruje dalej i wciąż sobie śwista:

(świstać)[5]

Wariant 5

Strzałka

Nie masz nad żołnierza dzielniejszego człeka,

Chociaż kule świszczą, to on nie ucieka,

A chociaż go nawet trafi kulek trzysta,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista...

Zimno, mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina,

W podartym mundurku idzie chłopaczyna,

Drwi z mrozu i śniegu, bo to legionista,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista...

– Haniś, moja Haniś, ty moje kochanie,

Pożycz mi sto złotych na ślubne ubranie.

Pieniądze mu dała, a on spekulista

Idzie sobie w światy i tak sobie śwista...

– Nie płaczże, dziewczyno, jeszcze się nie topię,

Ożenię się z tobą zaraz po urlopie,

Syna wychowamy, będzie legionista,

Niechaj maszeruje i tak sobie śwista...

Urlop już się kończy, dziewczę śni o Janku:

– Nie masz, nie masz ciebie, drogi mój kochanku.

Poszedł z kolegami, gdzieś do diabłów trzysta,

Maszeruje dalej i tak sobie śwista...[6]