Do zakochania jeden krok

Zgłoszenie do artykułu: Do zakochania jeden krok

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” mieszczący się w Krakowie, przy ul. Krakusa 7, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (tekst jedn.: Dz. U. z 2015 r. poz. 2135 z późn. zm.), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.

Tytuł:

Do zakochania jeden krok

Autor słów:

Bianusz, Andrzej

Autor muzyki:

Kopff, Antoni

Data powstania:

1971

Informacje

Podczas swojego benefisu w Teatrze STU Wojciech Młynarski opowiedział anegdotę o tym, jak stracił okazję do gigantycznych tantiem. Otóż przyszedł do niego kompozytor z uprzejmą prośbą o napisanie tekstu, a on wysłał go do kolegi. Po czym piosenka stała się Radiową Piosenką Roku, wygrała Opole, Sopot i konkurs na przebój trzydziestolecia powojennego. A było tak:

W 1971 r. Antoni Kopff od roku mieszkał w Warszawie. Przeniósł się z Rzeszowa, po jak twierdzi, klęsce swojego zespołu Respekt, który miał być polską odpowiedzią na amerykańskich Blood Sweat and Tears. Mieszkał, to zresztą za dużo powiedziane, egzystował w kilkumetrowej kawalerce na poddaszu, bez ciepłej wody i możliwości wstawienia pianina. Komponował w dziwaczny sposób. Kładł dłonie na blacie stołu jak na klawiaturze i palcami wystukiwał melodię. Miał na tyle muzycznej wyobraźni, żeby „usłyszeć” to co w ten sposób „gra”. Było lato i w duchocie owego poddasza wystukał coś co mogło odmienić, i zresztą odmieniło, jego los. Zapisał melodię, ułożył tak zwaną „rybkę” czyli zlepek dowolnych słów oddających rytm utworu i udał się do Wojciecha Młynarskiego w sprawie tekstu. Był trochę ośmielony, bo właśnie jako nowy kierownik grupy Partita, nagrał z zespołem piosenkę ze słowami Mistrza zatytułowaną „Co wy o nas wiecie chłopcy?” A tu Młynarski mówi „nie” i odsyła do kolegi. Kolegą okazał się być Andrzej Bianusz. Ten zamówienie i „rybkę” przyjął i napisał tekst z którego Kopff nie bardzo był zadowolony. „Do zakochania”, mówił, to jakiś zwrot, którego wtedy w ogóle się nie używało, pachniał taką udawaną staropolszczyzną. Ale nie bardzo mogłem wybrzydzać, tym bardziej, że rekomendował mnie Młynarski.

Wkrótce potem Partita ruszył w trasę po południowej Polsce. W Mielcu występowała z Andrzejem Dąbrowskim, a ten występował ze swoim ówczesnym przebojem „Przygoda z Marią”. Kopff ośmielony po raz drugi w naszej historii, spytał:

– Panie Andrzeju, mam tu taką piosenkę, nie nagrałby jej pan?

– Nagrałbym – padła odpowiedź.

Wtedy wiedziałem tylko jak się wchodzi, do radia na Myśliwieckiej i, że jest tam redaktor Jan Borkowski, wielki miłośnik jazzu, wspominał Kopff. Dotarłem do niego, powołałem się na moją współpracę ze Zbigniewem Namysłowskim, powiedziałem, że mam tu piosenkę, którą chce nagrać Andrzej Dąbrowski, też w końcu jazzman, skrzętnie ukrywając fakt, że to kawałek dalece niejazzowy. Dostaliśmy trzy godziny studia. Szybko napisałem aranżację, taką trochę w stylu Toma Jonesa. Dąbrowski grał na bębnach, Tomek JaśkiewiczAkwarel na gitarze, ja na fortepianie, chłopcy z dawnego Respektu jako sekcja dęta, chórek, żeńska część Partity Ala Majewska, Ania PietrzakAgata Dowhań. Po tych trzech godzinach piosenka była nagrana i zgrana, gotowa do emisji.

Jest Sylwester 1971 r. W chłodzie swojego poddasza Antoni Kopff słucha audycji „Radiowa Piosenka Roku”. Może chociaż pod koniec pierwszej dziesiątki zmieści się moja piosenka – myśli. Nadano utwór z ósmej pozycji, nic. Piątą – nic. Drugą – no cóż nie udało się.

Udało i to bardzo. „Do zakochania jeden krok” została piosenką roku!. No i stała się wielkim przebojem. A jej kompozytor rozchwytywanym twórcą. Pisał dużo, jak sam mówi, to były na ogół kopie, lub mutacje „Do zakochania jeden krok”. Byłem tym już naprawdę zmęczony, a tu pewnego dnia zadzwonił z telewizji Mariusz Walter z prośbą o skomponowanie sygnału do nowej audycji zatytułowanej „Wszystko za wszystko”. Termin był krótki, a ja nie miałem jakiegoś oryginalnego pomysłu i przepisałem nuty „Do zakochania jeden krok” od tyłu. Tak, to miał być taki żart, a zrobił się z tego kolejny przebój.

Doczekała się piosenka „Do zakochania jeden krok” dziesiątków wersji. Śpiewali ją NRD-owski gwiazdor Frank Schoebell i Bobby Vinton. Pastiszową wersję „Do odsiedzenia jeden rok” nagrał Andrzej Rosiewicz. W reklamach zmieniano jej tekst na „do zamieszkania jeden krok”, albo „do zaczytania jeden krok”. No i mamy też zaskakującą, rockową wersję Pawła Kukiza wykorzystaną w filmie pt. „Billboard”[4].

Bibliografia

1. Wolański, Ryszard.

2. Śpiewnik „Iskier”: pieśni i piosenki na różne okazje, s. 330.

3. Czterdzieści lat minęło.... Cz. 3, s. 32, 33.

4. Halber, Adam.
Do zakochania jeden krok, „Angora” nr 35/2008, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2008.

5. http://www.angora.pl.
Artykuł pochodzi z nr 35/2008.